You are here
Home > wywiady > Trochę Pachnie Kafką (3)

Trochę Pachnie Kafką (3)

Wywiad z prezesem Polskiego Związku Badmintona  Markiem Zawadką. – Część 3

– Ja się czuję jak Józef K. – mówi Marek Zawadka, prezes Polskiego Związku Badmintona w rozmowie o kłopotach finansowych Związku, dziwnej postawie ministra sportu i ostrej walce o władzę i publiczne pieniądze

Zawodnicy też nie są po pana stronie. Poskarżyli się ministrowi. Jaka jest teraz ich sytuacja szkoleniowa?

Poskarżyli się, bo zabrano im ośrodek przygotowania olimpijskiego, a także zlikwidowano większość wyjazdów. Zresztą, kulisy powstania tego listu, podpisów – to wszystko wygląda jak napisane według poradnika.

Wróćmy jeszcze do wspomnianej już Fundacji Narodowy Badminton, która wcześniej nosiła nazwę Fundacja Polskiego Związku Badmintona. Nadal otrzymuje ona dotacje z ministerstwa, ale także ze spółek Skarbu Państwa, jak PGE. Czy słyszał pan o podobnej sytuacji – że oficjalny związek sportowy, oficjalnie dotowany z MSiT, ma zablokowane finansowanie bez podania przyczyny, a minister i państwowe firmy hojnie rozdają publiczne pieniądze prywatnej fundacji?

Wskazała pani adresatów pytań. Ja tego nie rozumiem.

Może to jest temat dla CBA?

To też nie jest kwestia, o której się rozmawia z mediami.

Wiele się teraz mówi o nadużyciach finansowych w dużych związkach sportowych. Mamy aferę w Polskim Związku Siatkówki, wcześniej w PZPN. Tymczasem na mały związek niszowej dyscypliny nikt nie zwraca uwagi? Nikt nic nie widzi? Nikogo to nie obchodzi?

Nikogo? Widać, że obchodzi. Przecież kreowanie takiej sytuacji, w jakiej znajduje się PZBad trwało ponad rok.

Co pan i obecny zarząd zamierza zrobić z tą sytuacją? Ma pan jakiś pomysł na rozwiązanie problemu?

Ponowiliśmy pismo do ministra w sprawie spotkania.

Wybiera się pan na organizowany przez Lecha Szargieja Nadzwyczajny Zjazd Delegatów?

Wspomniałem na początku rozmowy, że mam tego dnia ważną sprawę rodzinną. Od kilku miesięcy nie miałem weekendu wolnego, a proszę uwierzyć, że w tej sytuacji nie będę jechał do Warszawy. Za chwilę zwoła zjazd inny lokalny związek czy klub, np. Opolski, potem Orkan Kostomłoty, a potem Dolnośląski. Za każdym razem gdy ktoś nie będzie dawał sobie rady w funkcjonowaniu i będzie potrzebował środków publicznych, tak będzie.

 

Rozmawiała Agata Grzelińska

 

Top